„— Wiem. W obliczu nowej sytuacji nie stać was na wyczyszczenie mózgu ze starych osadów.
— Najbardziej wartościowi z nas gryzą ziemię — odparłem. — Co pewien czas jakieś pokolenie użyźnia glebę — również i swymi błędami. Wy ich już nie popełnicie. Nasze dramaty, wzloty i upadki przygotowały grunt pod pana osobistą karierę, kolego.
— Pan pewno przypuszcza, że jestem karierowiczem — zaśmiał się. — To przecież pan starał się wykorzystać mnie do swoich celów i przystałem na tę nieskomplikowaną grę z uśmiechem na ustach. Ja walczę tylko swą rzeczywistą wartością, a nie gadaniną i oportunizmem. Po prostu chcę mieć jak najszybciej coś do powiedzenia. Na szczęście rozpisuje się już u nas konkurs zdolności i inteligencji, a nie powiązań, zasług i znajomości. Teraz rzekę przekraczamy wszyscy w jednej chwili i kto bystrzejszy, ten dalej doleci.
— Jeżeli o mnie chodzi, gotów jestem zejść z bieżni dla dobra sprawy — zażartowałem bez przekonania.
— Mnie na tym nie zależy — odparł. — I tak wygram w konkursie. Tylko niezdolni czekają na opróżnienie miejsc, gotowi drapać, gryźć i kopać.
— Wydaje mi się, że pan też ma bardzo ostre zęby — zauważyłem.
— Nie myślę podgryzać nikogo, jeżeli nie jest głupcem — powiedział znacząco i rzucił spojrzenie na miejsce, zajmowane poprzednio przez Obuchowskiego. — Nie hoduję żadnej zakorzenionej złości, bo nie mam poczucia winy.“(15)