„Polska powstanie ze świata pożogi, dwa orły padną rozbite, lecz długo jeszcze los jej złowrogi, marzenia ciągle niezbyte.
Gdy czarny orzeł znak krzyża splugawi, skrzydła rozłoży złowieszcze, dwa padną kraje, których nikt nie zbawi. Siła przed prawem jest jeszcze.
Lecz czarny orzeł wejdzie na rozstaje, gdy oczy na wschód obróci, krzyżackie szerząc wciąż obyczaje z złamanym skrzydłem powróci.
Mazurska ziemia Polsce znów przypadnie, w Gdańsku nasz port powstanie...
Jeszcze długo mówi dziadlirnik. W mroku nie widać jego twarzy...
W Długosiodle i na stacji Przetycz żandarmi nie rewidują. Dopiero Wyszków. Zagarniają wszystkich na „wachę". Obskurny, długi budynek wciąga w siebie jak w otchłań wystraszone kobiety i mężczyzn, dziewczyny i dzieci. Odbierają każdy tobołek, walizkę, zręcznie obszukują ubrania. Za stołem siedzą jakieś twarze wrzeszczące po niemiecku. Chudy człoWieczyna — tłumacz — woła drapiącym uszy dyszkancikiem
— Co masz!
Przepowiednia z 1893 roku.
Hełmy, psy, karabiny, mundury. Chciałabym znaleźć wśród tego chaosu i szamotania coś ludzkiego — nie znajduję. Psy wydają się bardziej ludzkie. Milczą jeszcze. Wyrwano z rąk jakiejś babinie osełkę masła, kopnięto, upadła przy progu. Masło wrzucono do skrzyni. Rośnie góra tobołków, worków, walizek. Ja swoją też tracę. Ktoś skamle, żeby nie zabierano, ktoś klnie niech się udławią, ktoś płacze. Mężczyzna, któremu odebrano worek ziemniaków, wyjmuje zza pazuchy szarego kotkapuchatka. Zadławcie się i tym. Ludzkie psy rzuciły się na kota, rozerwały go w ułamku sekundy. Zieją teraz zakrwawionymi jęzorami. Wpychano ludzi, kopano, bito kolbami. Dyszkanciktłumacz wrzeszczy o higienie“(11)
<<<< klapy i spytał się
| - Jechałem sobie przez >>>>
hostele szczecin |strony www Rzeszów |gadżety reklamowe